Turystyka ciągle żywa

W 1910 r. brytyjska autorka Mary Stuart Boyd spędziła zimę na Balearach, zbierając materiały do książki The Fortúnate Isles (Szczęśliwe Wyspy). Przed wyjazdem z ojczyzny ktoś z przyjaciół powiedział jej: "Nie ma tam turystów. Ani żywej duszy, która rozumiałaby choć słowo po angielsku. I nie ma absolutnie nic do roboty. Posłuchaj mojej rady i nie jedź". Ale tak naprawdę turyści zaczęli odwiedzać Baieary, odkąd George Sand i Fryderyk Chopin spę-dzili tam sławną zimę w Valldemosie na przełomie 1838 i 1839 r. Pólnocnoeuropejskie maniery i moralność Sand - zapowiedź tego, co dopiero miało nastąpić - irytowały mieszkańców. A pisarka w pamiętnym zdaniu przewidziała późniejszą inwazję turystyki: "Na pewno nadejdą takie czasy - pisała - kiedy podatni na zepsucie wielbiciele sztuki, a nawet piękne kobiety, będą mogły odwiedzać Palmę bez większego wysiłku i niewygód niż w Genewie". Przed końcem lat 30. XX stulecia, po otwarciu hotelu Formentor, Majorka stała się modnym ośrodkiem zimowym. Wśród pierwszych gości byli Winston Churchill i Charlie Chaplin, a Agatha Christie uczyniła pobliską zatokę Pollenca tłem jednej ze swoich opowieści, opisując świat, w którym zamożne brytyjskie rodziny przybywały wraz ze służbą parowcem z Barcelony, żeby popijać koktajle na tarasach i flirtować na plaży. Kres beztrosce położyła wojna domowa. Po nastaniu dyktatury i wybuchu wojny w Europie Majorkę odwiedzali niemal wyłącznie nowożeńcy z głównego lądu Hiszpanii.

phone cards - noclegi olsztyn - pranie dywanow - Projekty domów - noclegi toruń - kurs masażu - objawy ciąży - kostka brukowa - Loty do Madrytu - Bydgoszcz hotele - Konkursy Kosmetyczne - loty do Rzymu - Darmowe Testery